niedziela, 3 lipca 2011

Piłeczka

1 lipca 2011r. Tak mi się przypomniało, że jeszcze w piątek, gdy wróciłem z kliniki, spotkało mnie coś miłego. Sonia pozwoliła mi pobawić się swoją piłeczką. Ta piłka świetnie się odbija, a gdy się ją przygryzie, to strasznie piszczy. Mnie i Sonii bardzo się ten pisk podoba, Pani i Panu niekoniecznie... Ale gdy Sonia już pozwoliła mi złapać tę piłeczkę, to Pan zaczął mi ją rzucać. Więc Pan rzucał, a ja ją odbijałem nosem. Pani się trochę denerwowała, że przecież ledwo wróciłem z kliniki, że miałem poważną operację, ale co tam... Ja tak bardzo chciałem się pobawić. Oczywiście nie chciałem się przeforsować, ale skoro nic mnie nie bolało i wróciła mi chęć życia, to pobawić chyba się mogłem...
No i Pani obiecała, że jak tylko w którymś sklepie spotka taką piłeczkę, jak ma Sonia, to kupi też dla mnie. I oby szybko ją spotkała...

piątek, 1 lipca 2011

Już w Domku:)

Przyjechali:) Oj, jak się ucieszyłem. Ściągnęli mi kaganiec i ten niewygodny kołnierz. Wyczochrali, poprzytulali, wsadzili do autka i przywieźli do Domku. A jak tylko otworzyli drzwi, to popchnąłem Sonię i pobiegłem do misek. Byłem strasznie, strasznie głodny. Pani mówi, że schudłem, że zapadły mi się boczki.
Ale na jedzenie musiałem chwilkę poczekac. Do tego dostałem taką porcję mini-mini i ponoc dziś już nic więcej nie dostanę... A w brzuszku burczy...
Nawet sobie nie wyobrażacie, jak to cudownie byc w Domku. Z Rodzinką. Sonia mnie trącha, a Pan i Pani ciągle do mnie coś mówią.
Jutro musimy znowu jechac do kliniki na kontrolę, ale już mnie tam nie zostawią.
Teraz muszę szybciutko wyzdrowiec, bo Pan i Pani obiecali wypad nad wodę. Już nie mogę się doczekac...

W klinice...

Zostawili mnie wczoraj rano... Bardzo bałem się tej chwili. Tak jak tego, że już po mnie nie wrócą. Ale dzisiaj przyjechali:) Mieli mnie zabrac do Domku. Ale Pani Doktor powiedziała, że jestem jeszcze bardzo słaby i muszę dostawac kroplówki, i że muszę zostac w klinice na noc, a przynajmniej do 20:00, kiedy przyjdzie ta druga Pani Doktor, która mnie operowała. I wtedy Ona zdecyduje, co dalej. Powiedzieli, że przyjadą. Więc czekam...