sobota, 10 maja 2014

Nadal tu jestem:)

A czas ucieka... Biegnie tak szybko, że nawet ja nie potrafię go dogonić i zatrzymać. Teraz już nie tylko Pańcia siedzi w domku, Pan od dwóch miesięcy też. A jak Pan jest w domku, to nie ma szans, żebyśmy się z Pańcią dostały na dłuższą chwilę do komputera. Pisząc "na dłuższą chwilę" mam na myśli czas, w którym można zajrzeć na bloga, wrzucić jakieś ciekawe zdjęcia, napisać kilka zdań... No i jeśli w domu są wszyscy, to ciągle coś się dzieje. A od momentu pojawienia się w domu Kosmity, coraz trudniej tu odpocząć, więc trzeba wykorzystywać każdy moment.


Muszę przyznać, że Kosmita jest jednak fajny. Taki mały, pocieszny szczeniak. I chyba mnie uwielbia, bo, jak tylko pojawię się w zasięgu jego wzroku, to śmieje się w głos, jak głupi do sera:) Nie ma co ukrywać, jest to miłość wzajemna.

Oczywiście, jak już trochę podrósł i wyciągnęli go z kołyski, Pan testował moją cierpliwość. Tak, jakby nie wiedzieli, że stado jest dla mnie najważniejsze, a szczeniakom krzywdy przecież nie zrobię. Choć wiem, że Pańcia strasznie się tego obawiała, bo zdecydowanie nie darzę sympatią kolegów Małego M. Ale przecież koledzy są, jakby nie było, obcy, do mojego stada nie należą. A Kosmita jak najbardziej należy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz