poniedziałek, 3 października 2011

Sonia chora:(

Smutno trochę... Nawet mnie zbytnio nie nachodzą szaleństwa... Sonia chora... Od kilku dni jadła coraz mniej, aż w końcu przestała. Pańcia chciała z Nią jechać jutro na badania do weterynarza, ale gdy dzisiaj wróciła z pracy, bardzo się wystraszyła. Sonia dostała oczopląsu, skrętu główki i do tego nie mogła ustać, tylko ciągle wywracała się na lewą stronę. Do tego wymiotowała taką dziwną, żółtą mazią... Oj, aż się Pańcia popłakała. Nawet ja grzecznie odpuściłam dłuższy spacerek i zaraz po siusianiu spokojnie wróciłam do domku. A Pańcia Sonię wzięła na ręce, zaniosła do auta i pojechały. Długo Pańci nie było, a gdy wróciła, była sama. Aż usiadłam. Patrzyłam na Pańcię i patrzyłam, a moje oczy pytały: "gdzie jest Sonia?". Pańcia powiedziała, żebym się nie martwiła, że będzie dobrze, że Sonia musiała zostać u weterynarza, bo podają jej kroplówki i leki, ale wieczorkiem Pańcia przywiezie Ją spowrotem. No i w końcu przywiozła... Nadal rozchwianą, nie mogącą ustać i z oczopląsem. Do tego siusiającą pod siebie... Pańcia położyła Ją na dziecięcych podkładach, zabroniła Małemu M. się zbliżać i czekamy... Pani Doktor powiedziała, że gorzej już nie będzie, że powinno do jutra się poprawić, a jeśli nie, to jutro podadzą Sonii sterydy... A Ona przecież jest już tak "nasterydowana", że chyba więcej Jej nie potrzeba...
Pańcia wzięła na jutro urlop. Żeby być przy Sonii i na spokojnie, jeszcze rano, znowu odwiedzić weterynarza. Powiedzieli, że prawdopodobnie jest to silne zapalenie ucha środkowego (ponoć daje takie objawy), ale może to też być problem typowo neurologiczny (wylew...) i wtedy poprawa może być tylko chwilowa... Oj, ciężkie chwile przed nami... B.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz